Mogę z całą pewnością powiedzieć, że mam wieloletnie doświadczenie w zdobywaniu mężczyzn.
Nie dlatego, że zawsze było mi łatwo, ale dlatego, że nigdy nie interesowali mnie ci, którzy wyraźnie i otwarcie okazywali chęć wejścia w związek ze mna.
Nie będę się tutaj zastanawiać, dlaczego wyłącznie mężczyźni niedostępni znajdowali się w kręgu moich zainteresowań.
Ten temat zostawiam na inną rozmowę.
Jedno wiem na pewno:
dzięki temu przez lata poruszałam się wyłącznie na najtrudniejszym poziomie gry.
W efekcie w zdobywaniu mężczyzn osiągnęłam poziom master.
Zdobyłam każdego, który stał się obiektem mojej desperackiej miłości.
No dobrze… prawie każdego.
Jeden mi umknął.
Członek znanego zespołu muzycznego.
Nie dlatego, że techniki zawiodły.
Raczej dlatego, że zanim mogłabym je zastosować, musiałabym najpierw pokonać ochronę.
Wdrapanie się na scenę?
Na moim poziomie miłosnej desperacji — jak najbardziej realne.
Jednak wizja rosłego ochroniarza, który zatrzymuje mnie tuż przed sceną skutecznie przypomniała mi, że nawet największa determinacja ma swoje granice.
O poszukiwaniu obiektu
(wybaczcie to przedmiotowe określenie mężczyzn, ale ten blog jest instrukcją obsługi — a w instrukcji pralki nikt nie pisze „uczucia”, tylko „program”, „tryb” i „efekt końcowy”)
Siedząc w domu przed telewizorem, nie licz na to, że obiekt Twoich westchnień nagle wyskoczy spod koca.
Choć… byłoby to całkiem wygodne.
Oczywiście, poznawanie kogoś online w dzisiejszych czasach jest powszechne i całkowicie normalne. Otwórz się na to, może okazać się bardzo skuteczne.
Ale jeśli chcesz realnych efektów, musisz znaleźć w sobie motywację, żeby wyjść z domu, choćby po to, by spotkać się z obiektem poznanym w internecie.
Pojawiaj się tam, gdzie mężczyźni:
- mają czas,
- mają przestrzeń,
- i mają możliwość się rozejrzeć.
Siłownia, kluby, bary eventy, Hotele (lobby, bary hotelowe), sporty i aktywności.
W momencie, w którym obiekt zostaje wybrany, sprawa robi się poważna.
Zapałałyśmy pasją.
W głowie już widzimy siebie w jego ramionach.
Scenariusz jest napisany, zakończenie dopracowane, emocje rozgrzane do maksimum.
Teraz trzeba sprawić, by udało mu się — w jego przekonaniu — zdobyć Ciebie.
Załóżmy, że jesteśmy na etapie zupełnie zerowej relacji.
Nie ma jeszcze historii, nie ma kontekstu, nie ma „czegoś między nami”.
I zawsze pojawia się ten sam problem:
kto ma podejść pierwszy?
kto ma zagaić rozmowę?
To, co nas powstrzymuje, to przede wszystkim obawa przed odrzuceniem.
A odrzucenie potrafi potwornie zdewastować ego.
To po pierwsze.
Po drugie — i to jest kluczowe — kobieta nie może w żadnym wypadku wyręczać mężczyzny w inicjatywie.
Równouprawnienie w zdobywaniu nie istnieje!
Role męskie i kobiece są wyraźne, pierwotne i niezwykle ważne.
I będę o tym na tym blogu często przypominać.
Dlatego wracamy do pytania:
kto pierwszy zagada?
Odpowiedź brzmi:
zróbmy wszystko, by to był on.
Przecież zwierzyna nie zabiera strzelby myśliwemu
i nie zaczyna gonić go po lesie.
I dokładnie tak samo jest tutaj.
Uwodzenie nie polega na przejęciu inicjatywy,
tylko na stworzeniu warunków,
Spraw, by odważył się podejść.
Pokaż mu, że Ci się podoba.
Istnieje prosty sposób, który pozwala dać mężczyźnie jasny sygnał, że ma u Ciebie szansę, a jednocześnie nie naraża Cię na wychodzenie z inicjatywą.
Zrób dokładnie tak:
Popatrz na jego twarz.
Bez przedłużania, spokojnie i naturalnie, powoli przesuwaj wzrok wzdłuż jego sylwetki — aż do butów.
Następnie, równie powoli, wróć wzrokiem do twarzy, a nawet na krótką chwilę zatrzymaj się na jego oczach.
Pamiętaj — to nie jest podryw.
Okazujesz mu jedynie swoje zainteresowanie.
Dlatego cały gest nie powinien być ewidentny,
ale też nie może być zupełnie neutralny ani obojętny.
To subtelna granica.
I właśnie ona robi różnicę.
I teraz najważniejsze: wyraz twarzy.
Jeśli zrobisz to ze skrzywioną lub obojętną miną, obiekt odbierze ten gest jako niechętny.
Nie bądź też zbyt oczywista — nie chodzi o spojrzenie napalonej kocicy.
Wystarczy lekki, spokojny uśmiech, taki, który obiecuje wiele, ale niczego nie narzuca.
To dodaje do efektu kolejne 100% mocy.
Co daje nam ten gest?
Mężczyzna, który dostaje jasną informację, że podoba się kobiecie, zostaje niemal całkowicie pozbawiony lęku przed odrzuceniem.
A jeśli dodatkowo Ty mu się podobasz, znacznie łatwiej będzie mu przejąć inicjatywę.
Oczywiście zdarzają się obiekty tak nieśmiałe, że nawet taka pomoc ze strony kobiety nie uruchomi działania.
Ale to są przypadki skrajne — i zdecydowanie rzadkie.
Jakkolwiek się poznaliście —
czy w pracy, na imprezie, w klubie —
jesteśmy po pierwszym kontakcie.
Rozmowa się odbyła.
Iskra została zapalona.
Numery telefonów zostały wymienione.
I od tej chwili zaczyna się działanie.
Od teraz każde Twoje zachowanie —
cisza, reakcja, tempo, odpowiedź —
ma znaczenie.
I właśnie tutaj zaczyna się prawdziwa gra.

Dodaj komentarz