3. Postawa 1: Styl, który daje przewagę. O sile skupienia na sobie.

3. Postawa 1: Styl, który daje przewagę. O sile skupienia na sobie.

Dlaczego artykuł o zdobywaniu mężczyzny zaczynam od postawy? Ponieważ chciałabym, aby słowa, które tu przeczytasz, towarzyszyły Ci na każdym etapie – od pierwszego kontaktu, przez fazę zdobywania, aż po stały, dojrzały związek.

Właściwa postawa, której chcę Cię nauczyć, to fundament. To ona prowadzi Cię przez cały proces, chroniąc Twoje zdrowie psychiczne, trzymając Cię z dala od obsesji i desperacji. Dzięki niej unikasz konfliktów, które często popychają kobiety w stronę lęku, niepewności i nawet depresji – wtedy, gdy związek przestaje być źródłem spokoju, a staje się polem walki o uwagę i uczucia.

A przecież nie o to chodzi.

W kolejnych artykułach będziemy wspólnie pracować nad tym, by umocnić zaangażowanie mężczyzny i pogłębić jego emocjonalne przywiązanie. Dzięki temu poczujesz się w związku bezpieczna, spokojna i chciana – a dopiero wtedy naprawdę odetchniesz pełną piersią.

Bo właściwa postawa to coś więcej niż kontrola nad sobą. To sposób, by uprzyjemniać życie sobie i swojemu partnerowi – i jednocześnie, w subtelny, świadomy sposób sterować relacją, tak abyś to Ty decydowała, jak się w niej czujesz.

Zacznę od podstaw. Od punktu, bez którego żadna zmiana nie ma sensu.

Najważniejszym aspektem – w mojej opinii – jest Twoje podejście do samej siebie.

Nie będę wrzucała tutaj wyświechtanych frazesów typu: „jeżeli Ty nie pokochasz siebie, to nikt Cię nie pokocha” – choć jest w tym podtekst, z którym się zgadzam. Ale o tym później.

Zbyt wiele widziałam desperacji, poranionej psychiki, cierpienia, poniżenia samej siebie, niemal upodlenia w dążeniu jedynie do bliskości z mężczyzną, którego kobieta kocha.

Jak wiele możesz zrobić, by skraść choć krztynę jego uwagi?

Jak nisko możesz upaść, kiedy obawiasz się, że go utracisz?

Dlaczego tak się dzieje?

Bo w grę wchodzą bardzo silne mechanizmy psychiczne.

Potrzeba przywiązania jest jedną z podstawowych potrzeb emocjonalnych człowieka. Jeśli relacja staje się źródłem niepewności – włącza się mechanizm lękowego stylu przywiązania. Wtedy zaczynasz obsesyjnie analizować, reagować impulsywnie, wysyłać wiadomości, „sprawdzać”, błagać o potwierdzenie, że Cię nie zostawi.

To nie Twoja wina. Tak działa nasz mózg, kiedy czuje zagrożenie utraty bliskości – uruchamia się reakcja stresowa, czyli walcz–uciekaj–zamroź się. W relacjach często walczymy – bojąc się porzucenia, robimy wszystko, by „uratować” to, co mamy. Ale prawda jest taka, że nie ratujesz relacji – tylko siebie przed lękiem, a Twoje uwodzenie na tym traci

Nie namawiam Cię do egoizmu.

Nie twierdzę nawet, że nie powinnaś przygotować mężczyźnie pysznej kolacji – oczywiście, że powinnaś.

Mnie chodzi o sytuację, w której Twoje zaangażowanie w zdobywanie mężczyzny zasłania Ci cały świat.

Kobiety, które sięgają po artykuły takie jak ten, zwykle nie czują się pewnie w relacji.

To jej początek albo mężczyzna nie zaangażował się na tyle, by czuły się bezpieczne.

Kiedy zorientujesz się, że to Cię krzywdzi?

Nie ufasz mu. Sprawdzasz. Ciągle pilnujesz.

Tworzysz scenariusze, w których widzisz, że zamiast na weekend do mamusi…

spotkał się z inną – za Twoimi plecami?

Zaczynasz odczuwać realny lęk.

Więc chcąc się uspokoić – wysyłasz mu kolejne wiadomości, prosząc o usprawiedliwienia, dowody, niekiedy żale i wyrzuty.

Nie prześpisz tej nocy przez stres, który wrzyna się w ciało jak zimne ostrze.

Kiedy doświadczasz odrzucenia lub dystansowania– im bardziej on odrzuca, z tym większą desperacją one walczą, cierpią, przeżywają stres.

To mechanizm uzależnienia emocjonalnego.

Kiedy mężczyzna raz daje bliskość, a raz ją zabiera – mózg odbiera to jak nagrodę zmienną.

To ten sam schemat, który działa w uzależnieniu od hazardu – nie wiesz, kiedy „trafisz”.

Dlatego kobieta zaczyna gonić, tracić poczucie własnej wartości, reagować lękiem i obsesją.

Cisza boli bardziej niż krzyk. Ignorowanie – bardziej niż kłótnia.


Zamiast być tą, która się boi – bądź tą, której się boją stracić.


Ważną sprawą z perspektywy tego bloga jest przewaga, którą tracisz, popadając w takie stany.

On czuje – a czasami widzi – Twoją determinację: w zachowaniu, w ilości i treści przesyłanych wiadomości, w Twoich relacjach w mediach społecznościowych.

W stanie emocjonalnego rozpadu i stresu możesz próbować udawać spokój, ale ciało Cię zdradzi.

Wzrok, ton głosu, język ciała, emocje – one zawsze znajdą ujście.


Dlatego nie chodzi tylko o zachowanie.

Chodzi o stan emocjonalny. O to, co masz w środku.

To tworzy obraz kobiety desperacko zakochanej, zatem – takiej, która jest na wyciągnięcie ręki, o którą nie trzeba się starać.

Kiedy przestajesz być wyzwaniem, przestajesz być fascynująca.

To, co łatwo dostępne – staje się przezroczyste.

Twój lęk przed utratą paradoksalnie przyspiesza tę utratę.

Zastanawiałaś się kiedyś, dlaczego towary czy kruszce, które są rzadkie i trudno dostępne, są znacznie cenniejsze niż te łatwo dostępne?

Pragnęłaś kiedyś czegoś i marzyłaś o tym przez długi czas – co było na wyciągnięcie ręki w sklepie za rogiem?

Kupiłaś, użyłaś i poszłaś dalej.

Psychologia mówi jasno:

To, co rzadkie – zyskuje na wartości.

To, co dostępne zawsze i wszędzie – staje się „oczywistością”.

Nie jesteś fast foodem. Jesteś daniem degustacyjnym w ekskluzywnej restauracji.


Twoja postawa pod tym względem powinna być przeciwna.

Twoją pewność siebie ma być czuć na odległość.

Gdy znasz i czujesz swoją wartość – taki obraz przekazujesz otoczeniu.

W stanie emocjonalnego rozpadu i stresu – owszem, możesz próbować udawać pewną siebie i ukrywać swój niepokój, ale będzie to bardzo trudne.

Często moje dziewczyny po niedługim czasie wstrzymywania frustracji, lęku i złości wybuchają jak wulkan, wywołując aferę ze wszystkimi możliwymi konsekwencjami.

Dlatego potrzebna jest zmiana postawy.

Nie grą, nie manipulacją – tylko wewnętrznym przekierowaniem energii z „jego” na „siebie”.

To nie znaczy, że masz udawać zimną sukę.

To znaczy, że masz przestać być swoją własną ofiarą.


Jak z tego wybrnąć?

Sposób wydaje się trudny, ale tak wcale nie jest.

Wystarczy Ci pragnienie, by zawalczyć nareszcie o siebie – o swoje zdrowie i szczęście.


Po pierwsze – przypomniały mi się słowa pewnego buddyjskiego mnicha, które krążą po internecie:

Wczoraj umarło, jutra jeszcze nie ma. Liczy się tylko tu i teraz.”

Nie wiem, kto dokładnie to powiedział, ale te słowa trafiają w sedno.

Nie rozpamiętuj tego, co się stało.

Może Cię oszukał, może odrzucił. Odetnij się od przeszłości.

Boisz się o przyszłość tej miłości?

Przypomina mi się, jak jedna z moich Amazonek powiedziała kiedyś:

Wiesz, spotkałam się z Tomkiem. To jeszcze 4 lata temu była moja wielka stracona miłość. Cierpiałam przez niego rok, rozpaczając w depresji, doprowadzając się do skrajnych stanów wyczerpania, nie śpiąc i prawie nic nie jedząc. A teraz patrzyłam na niego i nie mogłam uwierzyć, że tak go kochałam – ot, normalny chłopak, jak wszyscy inni.”

Tak – ten stan zwany miłością jest odrealniony.

Ale gdy podlegamy jego wpływowi, nie sposób tego dostrzec.


Chcesz brnąć w tę relację?

Musisz odciąć: stres, smutek, obniżenie własnej wartości, podejrzliwość, stałe próby sprawdzania i analizowania jego zachowań.

To rujnuje Ciebie i zmniejsza Twoje szanse na sukces w uwiedzeniu naszego celu.


Priorytetem jesteś Ty.

Popatrz na siebie i zapytaj: czy chcę tak siebie traktować? Kto tu jest najważniejszy – on czy ja?


Powinnaś (i mówię to z pełną odpowiedzialnością) stać się w tym momencie zdrowym narcyzem.

To taki styl, który stosuje w życiu skuteczną samoopiekę.

Kiedy kobieta zaczyna odwracać uwagę od mężczyzny na siebie, uruchamia zupełnie inne ścieżki neuronowe –przechodzi z trybu „przetrwania” w tryb „tworzenia” i „nasycania siebie”.

To buduje autentyczną charyzmę, a nie tylko fasadę.

Powiedz sobie: „najważniejsza jestem teraz ja”.

Zadaj sobie pytanie:

Czy jest mi teraz, tu, w tym momencie wygodnie?”

Nie myśl, co on w tym momencie robi.

Nie bierz pod uwagę tego, co myśli i o kim – bo to Ci nie pomaga.

Działasz samopomocowo.

Nawet nie myśl: „olewam go” – bo ta forma w Twojej głowie nadal przerzuca uwagę na niego. Bo w myśli on nadal jest w centrum Twojej uwagi, „jego olewasz”, a w centrum masz być jedynie Ty i to co Tobie jest teraz potrzebne.

Cała uwaga – narcystycznie – ma być skupiona na Tobie.


Więc zamiast „olewam go” –

Na co mam ochotę teraz, żeby spędzić te chwile miło?”

Widzisz różnicę?

To na Tobie skupia się cała energia.


Pamiętaj! To nie jest atak w jego kierunku.

Przecież nadal go kochasz i o niego walczysz.

Więc nasz scenariusz uwodzenia jest wpisany w naszą postawę.

Kiedy kolejna zła, niepokojąca czy lękowa myśl skrada Ci się do głowy –

od razu ją ucinaj, myśląc:

„Czy teraz jest mi przyjemnie?”

A nawet jeżeli nie jest – bo jesteś zmęczona, a do końca pracy jeszcze parę godzin –

zrób pyszną kawę i pomyśl, że jak tylko wrócisz do domu, to utniesz sobie krótką, przyjemną drzemkę dla urody.


Nie myśl, co on teraz robi, bo Ciebie to nie obchodzi!

Jesteś narcyzką – i obchodzi Cię wyłącznie własna osoba.

Nie przeszukuj internetu w poszukiwaniu zdjęć jego byłej – bo to CIĘ nie obchodzi!

Kiedy przyjdzie lęk o przyszłość – pomyśl, że jej teraz przecież nie ma.

Teraz jest pyszna kawa.

Uśmiech sam zacznie pojawiać się na Twojej twarzy, natrętne myśli zaczną znikać drugiego dnia, a już od trzeciego zaczną powoli znikać.

Dużo dostałaś tutaj informacji, dlatego posumujmy ten artykuł, przypominając najważniejsze punkty:

✦ 

1. Właściwa postawa to nie kontrola. To świadomość.

To nie chodzi o to, by udawać zimną i nieczułą. Chodzi o to, by decyzja o Twoim samopoczuciu należała do Ciebie, nie do jego zachowania.

Relacja nie może być centrum Twojego wszechświata – Ty jesteś jego osią.


✦ 

2. Gdy gubisz siebie w pogoni za nim – zaczynasz się rozpadać.

Lęk, potrzeba kontroli, sprawdzanie, błaganie o uwagę – to nie miłość. To psychiczna reakcja stresowa. Twój mózg walczy o bezpieczeństwo. Ale każda wiadomość pisana w panice tylko odbiera Ci wartość w jego oczach.


✦ 

3. Uzależnienie emocjonalne działa jak hazard.

Mieszanka bliskości i dystansu sprawia, że gonisz go jak automat grający – w nadziei, że „tym razem się uda”.

To nie miłość – to nagroda zmienna, która wyniszcza Twoje poczucie własnej wartości.


✦ 

4. On nie musi Cię źle traktować, byś cierpiała – wystarczy, że jest niepewny.

Brak jasności i zaangażowania rozchwiewa Twój system nerwowy. Zaczynasz tworzyć scenariusze, szukać potwierdzeń, działać z lęku.

Lęk niszczy Twoją aurę kobiety, którą się zdobywa.


✦ 

5. Twoja desperacja = jego przewaga.

Gdy jesteś dostępna zawsze, wszędzie, natychmiast – przestajesz być nagrodą.

Zamiast przyciągać – zaczynasz być przezroczysta. A przecież nie jesteś fast foodem. Jesteś daniem degustacyjnym.


✦ 

6. Zmień kierunek energii: z „jego” na „siebie”.

Nie udawaj, że Ci nie zależy. Ale przestań inwestować wszystko w kontrolowanie tego, co robi, myśli, czuje.

Inwestuj w siebie – swoje samopoczucie, wygląd, spokój, dumę. To jest Twoje prawdziwe „game changer”.


✦ 

7. Psychologia wpływu mówi: to, co rzadkie, przyciąga.

Nie chodzi o to, żeby być niedostępną, tylko o to, żeby być pełną życia – niezależnie od jego reakcji.

Kiedy przestajesz się go bać, zaczynasz świecić. A wtedy to on zaczyna się bać straty.


✦ 

8. Stań się zdrową narcyzką.

Nie w sensie patologii – ale jako kobieta, która siebie stawia na pierwszym miejscu.

Gdy przychodzi lęk: nie pytaj, co on teraz robi. Zapytaj:

Czy mi teraz jest dobrze?”

I zrób coś, co poprawia Twój komfort. To jest sedno samoopieki.


✦ 

9. Cytat, który zmienia perspektywę:

Wczoraj umarło. Jutra jeszcze nie ma. Liczy się tylko tu i teraz.”

W tym „teraz” możesz napić się kawy, zrobić makijaż, napisać kilka zdań, położyć się na chwilę.

Tu i teraz masz władzę nad swoim życiem.


✦ 

10. Od dziś nie jesteś tą, która błaga. Jesteś tą, której się boją stracić.

Nie musisz manipulować. Wystarczy, że przestaniesz się bać, a zaczniesz siebie kochać.

On to poczuje. A Ty odzyskasz stery.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *