Kobietom, które nie proszą – tylko sięgają po swoje
Dla kobiet, które walczą i zdobywają – czasem siebie, czasem jego. Zawsze z ogniem w sercu.
Nie wypatruję. Nie proszę. A mimo to – powraca.
Mężczyźni.
Jak wiele z nas – kobiet silnych, niezależnych, nowoczesnych – przeszło przez fazę niemal histerycznego dążenia do zdobycia tego jednego mężczyzny? Tego, który nagle staje się centrum świata.
I choć nie chcemy się do tego przed sobą przyznać, choć na zewnątrz gramy obojętność, ta jedna relacja potrafi zdominować nasze myśli, nasze działania, nasze życie.
Zwolnione z tego stanu mogą być może kobiety w spokojnych, stabilnych związkach. Ale ja nie piszę dziś do nich.
Piszę do Ciebie – jeśli czujesz, że on Ci się wymyka. Że z każdym kolejnym gestem, słowem, wiadomością… popełniasz błąd. A on oddala się jeszcze bardziej.
I wtedy zaczyna się chaos.
Zaczynają się histeryczne próby ratowania sytuacji. Zbyt długie wiadomości. Analizowanie jego milczenia. Obsesyjne sprawdzanie, czy był online. Ucieczka w rozpacz albo w agresję.
A pod tym wszystkim jedno: afekt.
Miłość. Złość. Zazdrość. I ta obłędna potrzeba bycia zauważoną. Przez niego. Tylko przez niego.
Niejednokrotnie podczas czytania tych słów może w Tobie pojawić się bunt.
Pytanie: „Dlaczego to ja mam się starać?”
Dlaczego mam tak analizować, tak myśleć, tak działać?
Przecież to on powinien zabiegać. On powinien walczyć.
I wiesz co?
Masz rację.
Dlatego odpowiem prosto: nie rób tego.
Zostaw. Zapomnij. Idź swoją drogą, jeśli tego właśnie chcesz i potrzebujesz.
Bo czasem ta dzika potrzeba zdobycia mężczyzny jest jak toksyna.
Zatruwa Ciebie, Twoje emocje, Twoje wybory, Twoje życie.
Jeśli czujesz, że właśnie tak jest – odetnij się i idź dalej. Masz do tego prawo.
Ale jeśli nie potrafisz.
Jeśli wciąż chcesz walczyć.
Jeśli coś w Tobie mówi: „Jeszcze nie teraz, jeszcze spróbuję” – to uprzedzam: to nie będzie proste.
Bo gdyby to było łatwe – bylibyście razem już dawno.
Ale wiem też jedno: kobieta, która wie, czego chce, potrafi więcej niż ktokolwiek się spodziewa.
I zanim przejdziemy dalej, chcę, byś zapamiętała jedno zdanie. Usłyszałam je kiedyś od mądrego mężczyzny.
Zatrzymało mnie. I zmieniło wszystko:
„Niedosyt powinien pozostać po obu stronach.”
To zdanie jest kluczem.
Mogłabym zakończyć ten wpis właśnie tu.
Ale wiem z doświadczenia, że będziesz potrzebować czegoś więcej. Tak już jest, gdy emocje ścierają się ze zdrowym rozsądkiem.
Wśród kobiet, którym doradzam na co dzień (jeszcze nie wiesz, że czasem prowadzę kobiety indywidualnie przez najtrudniejsze momenty relacji), powtarza się ten sam schemat. Choć doskonale znają zasady i wiedzą, jak powinny postępować — emocje biorą górę.
Świadomie wybierają działanie, które je oddala od celu, bo presja, napięcie, tęsknota są zbyt silne.
Dlatego powiem to jasno — i będę powtarzać wiele razy: wracaj do tych tekstów.
Czytaj je wielokrotnie, nawet jeśli wydaje Ci się, że wszystko już wiesz.
Przypominaj sobie zasady. One dodadzą Ci siły, wyciszą emocje i pomogą podjąć właściwe decyzje.
Pochłaniam tekst.. zapiera dech w piersiach! 🤍

Dodaj komentarz